Haul tygodniowy #1
Oryginalnie zakładając bloga chciałam pisać po prostu o tym co mnie kręci, co mi się podoba. Stąd też tytuł, bowiem ekscytują mnie kolorowe rzeczy. Trudno ukryć, że efektem tego jest coś na miarę zakupoholizmu. Faktycznie lepiej się czuję niosąc do domu siaty pełne szpejów, nawet jeśli część potem zalega nierozpakowana lub ometkowana. Jednak regularnie biję się z myślami czy ja tak mogę, czy to nie wstyd. Wstyd, nie wstyd, to mój blog i po to go zakładałam. I mam nadzieję, że komuś on przyniesie radość i zainspiruje tak jak mnie czasem inspirują podobne wpisy. Dlatego zdecydowałam podzielić się z wami moimi najlepszymi pozycjami z zeszłotygodniowych zakupów. I kto wie, może to nawet się przerodzi w serię. Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłam sprawdzić co tam słychać w Krakowskiej Almie. A może od tego, że przyszła pensja? Tak czy inaczej, wybrałam się na przepatry do Alma, z mocnym postanowieniem nie wydania tam kwoty wymagającej pinu, bowiem planowałam wyłącz...