Posty

Wyświetlam posty z etykietą Książki

Ulubieńcy Listopada

Obraz
                                Nadszedł ten dzień, a właściwie to już minął, bo się parę dni spóźniłam z kolejną notatką z obiecanej serii ulubieńców miesiąca. To będzie dopiero, a może i już druga notatka w tym temacie. Zapraszam na moje ulubione smaczki zeszłego miesiąca. W nawiązaniu zdjęcie tytułowe. Kosmetyk:                Mój ulubiony kosmetyk zeszłego miesiąca to Indian Rose, lakier hybrydowy z firmy Semilac. Wprost zakochałam się w tym kolorze. Jest on idealnym odcieniem na jesień. Codzienny, elegancki, zgaszony róż. Pasuje do każdego ubrania i na każdą okazję. A co najważniejsze do każdego rodzaju pracy. O ile w lecie krzykliwe kolory można wyjaśnić pogodą, gdy słońca zaczyna brakować żadna wymówka nie usprawiedliwi braku wyczucia. Co jeszcze mi się w nim podoba, to to, że nie jest on kolorem pastelowym, które mnie męczą. Jest po p...

Pielęgnacja włosów Natalii Pawłowskiej czyli #ksiazkablondhaircare

Obraz
Książkę Blond Hair Care mam już od trzech tygodni. Pudełko otworzyłam od razu, ale jak zobaczyłam w nim pięknie zawiązaną dookoła książki wstążeczkę postanowiłam z jej rozwiązaniem poczekać do jakiegoś dnia wolnego, kiedy mogłabym przy dziennym świetle zrobić zdjęcie. Ze względu na sporą ilość rzeczy do obfotografowania trochę mi się zeszło. Tematyka pielęgnacji suchych i porowatych włosów nie pokrywa się co prawda z moimi potrzebami, bo ja mam raczej lekko przerzedzone, przetłuszczające się włosy. Od lat ich nie farbuje i bardzo dbam, bo miałam problem z rozdwajającymi się końcówkami. Kiedyś nie mogłam ich zapuścić teraz co 2 lata dość drastycznie obcinam, bo długie mnie drażnią. A potem żałuje i zapuszczam. Gdy zobaczyłam, że Natalia Pawłowska wydała swoją książkę od razu pomyślałam, że to świetny pomysł, chociaż zawahałam się nad decyzją o zakupie. Nie to żebym wątpiła w jej zawartość merytoryczną, nie byłam tylko pewna czy nie ograniczyć się do rad zawartych na blogu. Ale ...

Ulubieńcy miesiąca #1

Obraz
Zgodnie z obietnicą przygotowałam dla was pierwszy wpis z serii zachwytów miesiąca. Co prawda dzień po obiecanym terminie, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie. W przyszłości na wypadek gdyby ostatni dzień miesiąca znowu wypadał w tygodniu będę przygotowywała notatki z wyprzedzeniem w weekend. W tym miesiącu ostatni weekend miałam notatkowo napięty, także się nie udało. Miały być miesięczne hity, ale postanowiłam wykazać się odrobiną twórczości i niepowtarzalności, stąd wzięły się zachwyty.  Mam nadzieję, że tytuł, a także pomysł wam się spodoba. No to zaczynamy! Kosmetyk:   Miałam bardzo duży problem z podjęciem decyzji w związku z wyborem najbardziej zachwycającego kosmetyku tego miesiąca. Nowe produkty mam od naprawdę niedawna przez co czuje się skrepowana pomysłem żeby się nimi zachwycać i je zachwalać. A te, które mam już dłużej i uważam za sprawdzone chciałabym zaprezentować w zestawieniach trzech ulubieńców danego typu. W pierwszych zachwytach planowałam zapr...